Ciemnogranatowa powierzchnia, na której stoi wysoka, półprzezroczysta turkusowa kostka owinięta cienkimi liniami światła, obok niej na podłodze leży pojedyncza otwarta kłódka, a od odblokowanej strony w stronę krawędzi kadru unosi się blady ślad pustych kafelków zdjęć.

Czy hakerzy mogą włamać się do Twojego chmurowego magazynu zdjęć?

To pytanie zwykle pojawia się po jakimś nagłówku: wycieku, aferze z udziałem celebryty, folderze prywatnych zdjęć tam, gdzie nie powinien się znaleźć. Odruchowo wyobrażamy sobie złamane szyfrowanie. To prawie nigdy nie jest to, co się naprawdę stało. Chmurowy magazyn zdjęć jest otwierany za każdym razem tą samą garstką sposobów, a wszystkie prowadzą przez konto, nie przez kryptografię. Warto to wiedzieć, bo to zmienia, co Cię chroni. Nic, co zrobisz, nie osłabi ani nie wzmocni AES, ale wszystko, co dotyczy dostępu do Twojego konta, jest w Twoich rękach.

Tak, ale nie przez złamanie szyfrowania. W praktyce konta z chmurowymi zdjęciami otwiera się danymi logowania: stroną phishingową wyglądającą jak ekran logowania, hasłem powtórnie użytym z serwisu, który wyciekł lata temu, telefonem od kogoś podającego się za wsparcie techniczne, albo osobą, która już zna kod dostępu do Twojego urządzenia. Uwierzytelnianie dwupoziomowe zamyka większość zdalnych dróg ataku, bo samo hasło przestaje wystarczać. Zaawansowana ochrona danych zamyka stronę serwera, przenosząc Zdjęcia iCloud na szyfrowanie end-to-end, dzięki czemu klucze zostają na Twoich urządzeniach, a Apple nie ma niczego, co mogłoby wydać albo stracić. Żadne z nich nie pomoże przeciwko komuś, kto odblokowuje Twój telefon na Twoich oczach, i żadne nie dotyczy usługi, która sama przechowuje klucze, co jest domyślnym rozwiązaniem w Google Photos i większości innych dostawców. Zdjęcia, których utrata naprawdę by zabolała, powinny trafić do szyfrowanego magazynu na urządzeniu, gdzie nie istnieje żadne konto, na które można się włamać.

Co tutaj naprawdę oznacza zhakowanie

Dwa bardzo różne zdarzenia opisuje się tym samym słowem. Jedno to włamanie u dostawcy, gdzie atakujący dociera do serwerów i zabiera dane wielu osób naraz. Drugie to przejęcie konta, gdzie ktoś loguje się jako Ty, ze zwykłego ekranu logowania, używając zdobytych danych uwierzytelniających. Niemal każdy przypadek prywatnych zdjęć wypływających z chmurowego magazynu należy do drugiego rodzaju. Wielki wyciek zdjęć celebrytów, który ludzie wciąż pamiętają, nie był włamaniem do Apple: konta zdobyto wyłudzonymi hasłami i odgadniętymi odpowiedziami na pytania zabezpieczające, jedno po drugim. Późniejsze sprawy sądowe opisywały ten sam schemat: ktoś podający się za dział obsługi klienta po prostu prosił o hasło.

To rozróżnienie ma znaczenie, bo obie sytuacje mają przeciwstawne zabezpieczenia. Na włamanie u dostawcy odpowiada projekt szyfrowania, czyli to, czy firma posiada klucze, które można zabrać razem z plikami. Na przejęcie konta odpowiada uwierzytelnianie, czyli to, czy samo hasło wystarczy komukolwiek do wejścia. Większość ludzi martwi się o pierwsze, a jest narażona przez drugie. Nasz przegląd tego, co naprawdę mówią polityki prywatności chmurowych magazynów zdjęć, omawia kwestię posiadania kluczy dostawca po dostawcy. Ten poradnik zajmuje się drugą połową, czyli sytuacją, w której ktoś po drugiej stronie linku próbuje stać się Tobą.

Cztery drogi, które naprawdę działają

Phishing jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. Przychodzi wiadomość o podejrzanej aktywności lub zablokowanym koncie, link otwiera coś, co wygląda dokładnie jak ekran logowania, i hasło zostaje w niego wpisane. Nowoczesna wersja przekazuje kod dwupoziomowy w czasie rzeczywistym, więc strona, która prosi o sześć cyfr zaraz po haśle, nie jest dowodem, że witryna jest prawdziwa. Na drugim miejscu jest ponowne użycie hasła. Hasło ustawione na forum w 2015 roku, które później wyciekło, trafia na listę, a ta lista jest automatycznie sprawdzana pod kątem każdej większej usługi. Ten atak nie wymaga, by ktokolwiek wiedział czy dbał o to, kim jesteś.

Na trzecim miejscu jest łańcuch resetowania hasła. Dostęp do adresu e-mail powiązanego z kontem często wystarcza, by zmienić hasło, więc konto e-mail ze słabym hasłem po cichu staje się kluczem do wszystkiego, co jest z nim powiązane. Na czwartym miejscu, i najczęstszym w praktyce ze wszystkich, jest bliskość fizyczna. Ktoś, kto zna kod dostępu do Twojego urządzenia, może odblokować telefon, a w iOS ten sam kod można też użyć do zmiany hasła konta, co jest właśnie powodem, dla którego istnieje Ochrona skradzionego urządzenia i warto ją włączyć. Do tej samej kategorii należą aplikacje monitorujące zainstalowane na odblokowanym telefonie. Żadna z tych czterech dróg nie polega na atakowaniu szyfrowania i żadna siła szyfrowania nie zaradzi którejkolwiek z nich.

Co pokrywa uwierzytelnianie dwupoziomowe, a co szyfrowanie end-to-end

Uwierzytelnianie dwupoziomowe dobrze odpowiada na drogę pierwszą i drugą. Skradzione lub odgadnięte hasło przestaje wystarczać, bo logowanie wymaga też kodu dostarczanego na urządzenie, które już jest w Twoim gronie zaufanych. Nie odpowiada jednak na stronę przekazującą kod na żywo w kilka sekund po tym, jak go odczytasz, i nic nie daje przeciwko osobie trzymającej Twój odblokowany telefon. Zaawansowana ochrona danych odpowiada na zupełnie inne pytanie. Po włączeniu Zdjęcia iCloud i Kopia zapasowa iCloud stają się szyfrowane end-to-end, klucze pozostają na Twoich urządzeniach, a Apple nie posiada niczego, co mogłoby wydać na żądanie prawne albo stracić przy włamaniu na serwer. To realna zmiana poziomu narażenia i dlatego konfiguracja kontaktu odzyskiwania jest obowiązkowa: skoro kluczy nie ma już u Apple, zapomniane hasło jest naprawdę nie do odzyskania. Apple nie oferuje już tej funkcji nowym użytkownikom w Wielkiej Brytanii.

Domyślnie, bez tego ustawienia, Zdjęcia iCloud są szyfrowane podczas przesyłania i na serwerach Apple kluczami, które Apple również posiada. Google Photos działa tak samo i w ogóle nie ma opcji end-to-end dla głównej biblioteki. Żadne z tych rozwiązań nie jest niedbałe i oba są całkiem rozsądne dla zdecydowanej większości rolki aparatu, ale uczciwy opis jest taki, że dostawca może odczytać pliki, a Ty ufasz, że tego nie zrobi. Nasz poradnik o szyfrowanym end-to-end magazynie zdjęć iCloud omawia, co zmienia to ustawienie, a jak szyfrowane są kopie zapasowe zdjęć z iPhone'a obejmuje stronę kopii zapasowych, gdzie często trafiają kopie ukrytych zdjęć.

Zdjęcia, których nigdy nie powinno być na koncie

Każde z powyższych zabezpieczeń jest probabilistyczne. Uwierzytelnianie dwupoziomowe znacznie utrudnia przejęcie konta, ale go nie uniemożliwia, szyfrowanie end-to-end usuwa serwer jako cel, ale zostawia urządzenie jako cel, a oba opierają się na koncie, do którego zdeterminowany atakujący, albo ktoś, kto już z Tobą mieszka, prędzej czy później może dotrzeć. Sortowanie według konsekwencji jest bardziej przydatne niż sortowanie według prawdopodobieństwa. Większość rolki aparatu jest w chmurze zupełnie w porządku, a wygoda jest realna. Mały podzbiór nie jest: dokumenty z numerami identyfikacyjnymi, intymne zdjęcia, wszystko, co mogłoby stać się środkiem nacisku. Dla nich celem nie jest mocniejszy zamek na koncie, tylko brak konta w tym równaniu.

To właśnie robi lokalny szyfrowany magazyn. Vaultaire szyfruje każdy plik algorytmem AES-256-GCM na urządzeniu, do istnienia nie potrzebuje konta ani logowania i domyślnie pozostaje poza iCloud, więc nie ma hasła do wyłudzenia, sesji do przejęcia ani kopii na serwerze do złamania. Jest darmowy dla maksymalnie 5 magazynów. Jeśli wolisz najpierw zrozumieć tę kategorię, zanim komukolwiek zaufasz, nasz przegląd tego, czy aplikacje do przechowywania zdjęć są bezpieczne, analizuje deklaracje dotyczące szyfrowania i sprawdza, które z nich wytrzymują weryfikację. Zdjęcia, które nigdy się nie synchronizują, nie mogą zostać zabrane z usługi, nad którą nie masz kontroli.

Powiązane poradniki

Źródła

Najczęściej zadawane pytania

Czy samo iCloud kiedykolwiek zostało zhakowane?

Serwery Apple nie zostały publicznie naruszone w sposób, który ludzie zwykle mają na myśli. Incydenty, które doprowadziły do wycieku zdjęć, były przejęciami kont: hasłami zdobytymi przez phishing, odgadniętymi pytaniami zabezpieczającymi albo ponownym użyciem haseł z innych zhakowanych serwisów. To istotne rozróżnienie, bo oznacza, że rozwiązanie leży po Twojej stronie ekranu logowania, a nie po stronie Apple.

Czy uwierzytelnianie dwupoziomowe czyni moje zdjęcia bezpiecznymi?

Zamyka najczęstsze zdalne drogi ataku, co jest dużą poprawą, ale nie jest absolutne. Przekonująca strona phishingowa może przekazać Twój kod w czasie rzeczywistym, a uwierzytelnianie dwupoziomowe nic nie da przeciwko komuś, kto odblokowuje Twój telefon albo zna kod dostępu do urządzenia. Traktuj to jako podstawę powstrzymującą przypadkowe ataki, nie jako gwarancję.

Czy Google Photos jest mniej bezpieczne niż iCloud?

Dla głównej biblioteki Google posiada klucze i nie oferuje opcji szyfrowania end-to-end, podczas gdy iCloud można przełączyć na szyfrowanie end-to-end za pomocą Zaawansowanej ochrony danych. Przy ustawieniach domyślnych iCloud również posiada klucze, więc różnica dotyczy sufitu, nie punktu startowego. Oba szyfrują dane podczas przesyłania i w spoczynku przed atakującymi z zewnątrz.

Co powinienem zrobić najpierw, jeśli podejrzewam, że ktoś włamał się na moje konto?

Zmień hasło z urządzenia, któremu ufasz, a następnie sprawdź listę urządzeń pod swoim imieniem w Ustawieniach i usuń wszystko, czego nie rozpoznajesz, co kończy te sesje. Sprawdź, czy adres e-mail i numer telefonu na koncie wciąż należą do Ciebie, bo atakujący je zmieniają, żeby zachować dostęp. Potem sprawdź samo konto e-mail, bo to zwykle droga powrotna do środka.